Gospodarka , społeczeństwo i kultura za panowania Augusta II


Gospodarka , społeczeństwo i kultura za panowania Augusta II Sasa (1697-1733)

 

1. Gospodarka – załamanie i ożywienie

 

Wojna północna i dokonane przez nią spustoszenia, nakładające się na wcześniejsze, jeszcze bardziej rujnujące wydarzenia lat 1648-1667, przyniosła kryzys gospodarczy i niespotykaną od dawna biedę ludności – w tym większości chłopów, części mieszczańskiego pospólstwa, całego plebsu (najniższa miejska warstwa) oraz zubożałej szlachty zagrodowej (szaraczkowej), zwłaszcza mazowieckiej i podlaskiej. Dużo lepiej mieli się magnaci, średnia szlachta, duchowni – głównie zakonni i hierarchowie duchowieństwa świeckiego (kler świecki niskiego szczebla nieraz klepał biedę) oraz patrycjat dużych miast Prus Królewskich czy najbogatszych i największych miast pozostałych części RP. Epidemia dżumy (apogeum 1708-1711) pogłębiła społeczno-gospodarczy kryzys.

 

W 1712 roku zaczęła się wojna celna między Prusami a Saksonią. Targom we Frankfurcie nad Odrą Prusy nadały prawo składu (niemożność ominięcia przez kupców miasta), co uderzyło w wymianę między Saksonią a Koroną. Także Austria wprowadziła antysaskie restrykcje ekonomiczne. W 1727 r. załagodzono konflikt gospodarczy prusko-saski, ale pojawił się nowy – prusko-polski. Na granicy dawnych Prus Książęcych z RP wprowadzono ostrą kontrolę. Nasilał się przemyt z RP do Prus, a także wzajemne transgraniczne wypady werbowników do wojska. Poddanych króla polskiego siłą lub podstępem (upicie w karczmie i podsunięcie odpowiedniego dokumentu) wcielano na pograniczu do armii pruskiej.

 

W 1717 urząd podskarbiego nadwornego zastąpiono tzw. Kamerą – instytucją typową dla państw  niemieckich (zob. wydarzenia polityczne l. 1697-1733). Kamera zarządzała królewszczyznami, reformowała ich organizację, była wzorowana na doświadczeniach z Saksonii. Zadbano o rynek lokalny, o jarmarki i targi. Dokonała się też w tym czasie istna rewolucja urbanistyczna w Warszawie, a w innych miastach, z reguły zaniedbanych, zatroszczono się o ich wygląd. Piątka architektów saskich (Jauch, Deybel, dwaj Pöppelmanowie i Knöbel) na polecenie Augusta II dokonała wielkich zmian w stolicy w 2. i 3. dekadzie XVIII wieku. Powstała tzw. Oś Saska z Pałacem (d. pałac J.A. Morsztyna z XVII w.) i Ogrodem Saskim, monumentalne wielkomiejskie założenie urbanistyczne, oraz Droga Kalwaryjska (ob. Al. Ujazdowskie). Ww. architekci wraz z innymi – zob. niżej informacje nt. twórców kultury doby saskiej – współtworzyli liczne obiekty w Warszawie, świeckie i kościelne, na ogół na wzór Drezna, które nadały stolicy metropolitalnego rozmachu.

 

Po 1721 (traktat w Nystad kończący wojnę północną) koniunktura się poprawiła. Głód i zaraza (dżuma lat 1706-1713, apogeum 1708-1711) ustąpiły, a na opustoszałych terenach podjęto akcję kolonizacyjną (osadniczą). Osadnikom dawano tzw. wolnizny, pańszczyznę zastępowano czynszem. W dobrach królewskich tworzono pokazowe, wzorcowe gospodarstwa rolne. Z Saksonii przybywali liczni fachowcy, w tym np. od farfurów – porcelany miśnieńskiej, górnicy – którzy ożywili podupadłą kopalnię soli w Wieliczce, kupcy drezdeńscy i lipscy – którzy tchnęli nowe życie w wielkopolskie manufaktury sukiennicze, zamawiając duże ilości towaru. Jednak różnice między biednymi a bogatszymi częściami RP i rozmiary zniszczeń nawarstwionych od połowy XVII wieku niwelowały skutki ww. działań. RP, mimo tych starań, pozostała krajem biednym i zapóźnionym w rozwoju gospodarczym, ze słabym handlem, archaicznym na ogół rzemiosłem, pańszczyźnianymi folwarkami, brakiem handlu morskiego i zagranicznej polityki handlowej. „Granicą nowoczesności” był, z grubsza, bieg Wisły.        

 

2. Stosunki wyznaniowe w l. 1697-1736 i życie społeczne za Augusta II Sasa

 

Augusta II, pierwotnie luteranin, przeszedł na katolicyzm przed elekcją 1697 roku, stając się gorliwym neofitą. W połączeniu z rosnącą nietolerancją religijną i katolicką dewocyjnością przyniosło to wiele niekorzystnych zjawisk, a słynna „polska tolerancja” odchodziła do przeszłości. Apogeum tych zjawisk to tzw. tumult toruński 1724 roku (zob. wydarzenia polityczne l. 1697-1733) i „konkordat” z roku 1736.

 

W 1711 r., za prymasa Stanisława Szembeka (sprawował urząd w l. 1706-1721), pojawiła się nowa katolicka instytucja w Rzeczypospolitej, konferencja episkopatu, regulująca głównie stosunki państwo-kościół (pierwszy „konkordat” podpisano już w 1519 roku, potem w 1525, a w czasach saskich – w roku 1736, już za Augusta III). Rosła fala religijności, często dewocyjnej, niechęci do innowierców i „obcych”. Wojna północna z pewnością się do tego przyczyniła (rujnujące przemarsze obcych wojsk – szwedzkich, saskich, rosyjskich). W roku 1705 wojska moskiewskie zamordowały w Połocku greckokatolickich zakonników bazylianów (unitów), podległych formalnie papieżowi, co odbiło się szerokim echem w całej RP. Późny barok architektoniczny, rzeźbiarski i malarski, widoczny – prócz zabytków świeckich – głównie w licznych kościołach powstających w I połowie XVIII wieku, to świadectwo czasu, powszechnego „uciekania się pod Bożą opiekę” w trudnym okresie wojennego chaosu i społeczno-gospodarczego kryzysu, trwającego właściwie już od połowy XVII stulecia.

 

W 1718 r. sejm usunął ze swego składu posłów-innowierców, a w 1724 r. doszło do haniebnego procesu luterańskich uczestników „tumultu” toruńskiego – burmistrza i 9 radnych, zakończonego egzekucją skazanych (zob. wydarzenia polityczne l. 1697-1733). Na sejmie 1726 roku doszło do wyproszenia z Warszawy nuncjusza papieskiego Santiniego, któremu nie podobało się to, że w tak ultrakatolickim kraju jak RP chroni się jednak – paradoksalnie i niezrozumiale dla obserwatorów zewnętrznych – protestanckich innowierców. Nie rozumiano, że zniszczony wojnami i kryzysem gospodarczym kraj potrzebuje wielu wykwalifikowanych osadników, których na miejscu brakowało (np. Holendrów – menonitów, zwanych olędrami, specjalistów od melioracji gruntów, poza tym wielu fachowców, a także kupców i rzemieślników z Zachodu). Do tego dochodziła kwestia niepojęta: dwuznaczna postawa wobec polskich luteran, trudna do zrozumienia zwłaszcza tuż po sprawie toruńskiej.   

 

„Konkordat” (wtedy nie używano jeszcze tej nazwy) z 1736 r. między państwem a hierarchią katolicką – przygotowany z inicjatywy prymasa Teodora Andrzeja Potockiego (urząd w l. 1722-1738), wspierającego ponownie sięgającego po koronę Stanisława Leszczyńskiego – miał „uspokoić” Rzym po sprawie Santiniego. Wykluczał niekatolików z życia publicznego i nie mogli oni odtąd sprawować żadnych urzędów w Rzeczypospolitej ani kandydować do jakichkolwiek ciał wybieralnych. Zasadę tę stosowano jednak tylko wobec szlachty. W Prusach Królewskich (województwa chełmińskie z Toruniem, pomorskie z Gdańskiem i malborskie z Elblągiem – z wyłączeniem należącego do tego woj. katolickiego Biskupstwa Warmińskiego), w tamtejszych stosunkowo bogatych kupiecko-rzemieślniczych miastach, rządzili niepodzielnie – czego m.in. nie rozumiał nuncjusz Santini – jeszcze bardziej od katolików ortodoksyjni luteranie (kościół ewangelicko-augsburski). I katolicy, i luteranie z Prus Królewskich ostro przy tym zwalczali kalwinistów, a katolicy na wschodzie RP – wciąż broniące się przed Unią z Rzymem prawosławie. Arianie (bracia polscy, socynianie) zostali wygnani z RP już w l. 1658-1660 i nie mieli prawa – pod karą „gardła” – przebywać na terenie Najjaśniejszej, czy też – jak chce wielu w odniesieniu do owych czasów – Najciemniejszej. Razem z egzulantami RP straciła liczną grupę nowoczesnych inżynierów, kartografów, naukowców i literatów, którzy zasilili kadry obcych państw, głównie Brandenburgii-Prus (od 1701 – Królestwa Prus).

 

Duchowieństwo świeckie (parafialne – biskupi, proboszczowie, plebani itp.) zostało w pierwszych dekadach XVIII w. zdominowane przez jeszcze bardziej konserwatywnych duchownych zakonnych, a liczba mnichów i mniszek rosła w tempie zawrotnym. Opat czy ksieni odgrywali nieraz większą rolę od arcybiskupów, przeor czy przeorysza (niższy szczebel przełożonych w zakonach) – od biskupów, a szeregowi mnisi czy mniszki – od proboszczów. Szerzyła się ostentacja, tłumny udział w praktykach religijnych bez głębszej refleksji, mnożyły procesje z biczowaniem itp. praktykami pokutnymi, drogi kalwaryjskie i sanktuaria, do których tłumnie pielgrzymowali pątnicy (ok. 1400 miejsc kultowych w Koronie i na Litwie), a od 1717 roku – koronowanie obrazów. Do tego dochodziła wspomniana już coraz większa, agresywna nietolerancja religijna dla innowierców. Polskość oznaczała katolicyzm, alternatywy nie było. Przy tym – to kolejny paradoks – istniały w RP regiony jak Prusy Królewskie (luteranie), Litwa (kalwini) czy Wielkopolska (luteranie i inni), gdzie katolicy byli mniejszością!

 

Karczmy, po 1700 coraz częściej arendowane od szlachty przez Żydów, cieszyły się ogromną popularnością, gdyż wzrost plebejskiej religijności „na pokaz” łączył się z regularnym odwiedzaniem szynków po mszy i upijaniem się tam – a dotyczyło to i chłopów, i drobnej szlachty – do nieprzytomności. Coraz częściej piwo (słabe, ok. 2,5 procentowe, traktowane jako zwykły napój, także dla starszych dzieci) było w karczmach wypierane przez wódkę, stosunkowo słabą (ok. 20-30 proc.). Gorzałka przywędrowała do RP najpewniej ze wschodu, z Moskwy, wskutek częstych kontaktów wojennych i także handlowych. Była tańsza od win i miodów, mocniejsza od popularnego dotąd piwa. W dni odpustów, święta i niedziele okolice kościoła – nie wykluczając karczem – zamieniały się w miejsca handlu relikwiami i świętymi obrazami, a wędrowni kaznodzieje i różni naciągacze za kufel piwa czy kubek gorzałki chętnie „odpuszczali grzechy”.

 

Średnia szlachta także zaglądała do karczem, ale preferowała sute, wystawne uczty w dworach, wzorowane na pałacowych uciechach magnaterii. Uczty te były połączone z powszechnie umiłowanym – niezależnie od stanu społecznego, czczonym jako szlachetna rozrywka – pijaństwem. Gość, który opuścił dwór szlachecki czy pałac magnacki w stanie lekkiej nietrzeźwości mógł się srodze obrazić – bo o zupełnej abstynencji mowy nie było. W dobrym tonie było spić przybysza do utraty zmysłów, a nawet – porywać przejezdnych z gościńca i poić przez kilka dni, organizując alkoholowe konkursy pod hasłem „kto zmoże więcej”. Nie trzeba dodawać, że mieszczanie i chłopi rzadko mieli czas, środki i okazję do takich zabaw. Analogiczne pijatyki – a nawet większe – odbywały się w klasztorach, głównie męskich, z czego słynęli zwłaszcza bracia bernardyni, skądinąd wytwórcy znakomitych win, miodów i nalewek.

 

 

3. Szkolnictwo i nauka za Augusta II Sasa

 

Po 1721 (traktat w Nystad i koniec wojny północnej) przystąpiono do odbudowy sieci szkół parafialnych i zakonnych, która doznała większych zniszczeń niż w czasie „potopu” l. 1655-1660.

 

Akademie Krakowska, Wileńska i Lwowska były w stanie głębokiego upadku, a kolegia jezuickie dla szlachty (de facto szkoły średnie) także mocno obniżyły poziom nauczania. W latach 20. XVIII wieku dokonano częściowej reformy szkolnictwa, dotyczącej głównie szkół zakonnych oraz protestanckich – przede wszystkim w dużych miastach Prus Królewskich. Gdańsk i Toruń miały szkoły szczebla średniego (tzw. Gimnazja Akademickie) na bardzo wysokim jak na tamten czas poziomie. Wizytacje kościelne szkół z lat 20. (i potem 50. XVIII w., za Augusta III) wykazały, że upadek szkolnictwa podstawowego – parafialnego – był głęboki, głębszy niż po „potopie” lat 1655-1660. Między zamożną Wielkopolską, gdzie było dość dobrze, a np. Mazowszem (gdzie drobna szlachta, sama ciemna, nie chciała nauczania dzieci chłopskich z obawy przed wydobyciem ich ze stanu korzystnej dla dziedziców niewiedzy) pogłębiała się oświatowa przepaść. Ciemnota saska stała się wręcz przysłowiowa, a poprawę przyniosły dopiero czasy Augusta III – ale nie dzięki aktywności tego gnuśnego króla, a wskutek działań oświeconych reformatorów ze Stanisławem Konarskim na czele.

 

 

4. Życie kulturalne za Augusta II Sasa

 

Wokół dworu saskiego Augusta II zebrali się architekci, rzeźbiarze, malarze i muzycy, modna stała się opera i dworski teatr. W 2. i 3.dekadzie XVIII w. w Warszawie stworzono Oś Saską z Pałacem i Ogrodem Saskim oraz Drogę Kalwaryjską. Budowano i przebudowywano liczne kościoły, pałace i inne obiekty.

 

Centra kulturalne epoki to dwór królewski i niektóre pałace magnackie, a także ośrodki szkolne. Lepiej było w Prusach Królewskich, gdzie np. w Gdańsku, Toruniu czy Elblągu patrycjat miejski także stanowił – po części – grupę zainteresowaną udziałem w życiu kulturalnym. Dotyczyło to też części patrycjuszy Warszawy, Krakowa czy np. Poznania. Ważnymi ośrodkami kultury były Białystok Branickich, Nieśwież Urszuli Radziwiłłowej (1705-1753). Dużą rolę odgrywali indywidualni twórcy kultury, na zlecenie i za pieniądze mecenasów świeckich bądź duchownych wykonujący prace architektoniczne (zwłaszcza Józef  i Jakub Fontanowie), malarskie, rzeźbiarskie i inne.